• Simple Plants

Halo Malta! Balance Bowl / Noodle Box / Mint



Chwila oczekiwania, krótki lot, szybki przejazd autobusem i byliśmy na miejscu. Tak, na Maltę dostać się jest stosunkowo łatwo i wbrew pozorom jest to kraj leżący bliżej części kontynentalnej Europy niż mogłoby się wydawać. Nawet mimo faktu, że z tej niewielkiej wyspy już tylko rzut beretem do Tunezji. Zresztą ślady tamtejszej kultury można bez problemu zauważyć wśród mieszkańców Malty. Podobnie jak i ślady panowania Brytyjczyków. Mówiąc krótko, jest to niezwykle interesujący miszmasz. Mimo bogactwa wpływów z północy i południa, mówiąc o jedzeniu trudno doszukać się przestrzeni przyjaznej weganom, a nawet i wegetarianom. W menu tradycyjnych restauracji, stanowiących mniejszość gastronomicznych punktów w wielu miasteczkach, duża część dań głównych oparta jest o produkty pochodzenia zwierzęcego, szczególnie o mięso. Dlatego, zanim wylądowaliśmy na tej urokliwej wyspie, staraliśmy się przygotować jakiś mały przewodnik kulinarny, dzięki któremu nie umarlibyśmy z głodu. Lista nie była szalenie długa, ale okazała się wybrakowana o miejsca, o których wcześniej nie słyszeliśmy. Wszystkie okazały się być na tyle radosnymi niespodziankami, że zdołały przyćmić wszelkie planowane wcześniej posiłki.



Mówi się, że ciągnie swój do swego. W przypadku knajpki Balance Bowl powiedzenie to nabrało podwójnego znaczenia. Nie tylko miłośnicy wegańskiej kuchni trafili na równie zapalonych roślinożerców, ale i Polacy odnaleźli rodzimy akcent w nierzadko zatłoczonej Gzirze. Za tym przytulnym i otwartym na myślenie w duchu plant-based miejscem stoi trójka koleżanek: Ewelina, Barbara i Filiz. Ich menu to oferta łącząca street food (frytki, burgery, wrapy) z koncepcją balance bowl, czyli zrównoważonego posiłku złożonego ze świeżych produktów znajdujących się na specjalnym barze. Jedno powiemy otwarcie - lepszych frytek z batata nie jedliśmy nigdy wcześniej. Do tego zachwyciły nas smaczne tortille i burgery podawane z nachosami i sosem. Jeżeli wybieracie się w okolice Sliemy czy Valetty, koniecznie musicie tam wpaść. Przy okazji pozdrówcie od nas Ewelinę. To bardzo otwarta i sympatyczna osoba, która chętnie podpowie, co ciekawego możecie zrobić ze swoim maltańskim czasem.


Numer dwa na naszej liście to opcja szybka, ale nie junk-foodowa. Prosta, ale nie prostacka. Przy tym wybuchająca od ilości aromatu i faktur. Mowa o Noodle Box - kompaktowej wersji wszystkiego, co uwielbiamy w azjatyckiej kuchni i w stylu stir-fry. Zachwyca dobór makaronów, dodatków oraz sosów, z wieloma wegańskimi opcjami. Jeżeli szukacie czegoś, co zaspokoi głód, ale nie będzie wymagało wielkiej podróży ze Sliemy i długiego oczekiwania - to wyjście idealne.



Na koniec zostawiliśmy niezwykle ciekawe i przyjazne miejsce, które w natłoku maltańskich lokali przeoczyć jest równie łatwo co wszystkie powyższe. Sami trochę naszukaliśmy się, zanim w końcu trafiliśmy do Mint - czegoś w rodzaju bistro z bogatą ofertą lunchową, kawą i innymi napojami oraz bardzo fajnymi deserami. Najlepsze jest to, że polityka tej knajpki zawiera się w haśle "gotujemy dla każdego", stąd w zmiennym menu (czyli wśród potraw wystawionych w sporej gablotce) pojawiają się zarówno potrawy wegetariańskie, wegańskie, bezglutenowe, jak i dania z mięsem i innymi produktami odzwierzęcymi. To samo w przypadku napojów, wśród których nie brakuje opcji plant-based. W dodatku za ladą stoją zawsze uśmiechnięci i pomocni ludzie. No bajka!


Tak wygląda nasze top 3 maltańskich miejsc. Z góry mówimy, że wegańskich opcji w okolicach Sliemy, Gziry i Valetty jest więcej, a natkniecie się na nie także w niepozornych włoskich restauracjach i pizzeriach. Dajcie nam znać, jeżeli sami macie jakieś ciekawe wspomnienia z Malty lub miejscowe ciekawostki dla wegan.